Czym książka bogata czyli biuro rzeczy znalezionych

Drukuj

– wystawa w Bibliotece Instytutu Kultury Europejskiej 7.05-30.08.2015

 

 

   W ostatnich latach wiele bibliotek organizowało wystawy najrozmaitszych przedmiotów służących jako zakładki w wypożyczanych książkach.

 

    Z okazji tegorocznego Tygodnia Bibliotek (8-15 maja 2015)  przygotowaliśmy ekspozycję znalezisk Biblioteki Instytutu Kultury Europejskiej. Zapraszamy nie tylko do obejrzenia wystawy, ale – być może – do zidentyfikowania zguby, zostawionej w książce bibliotecznej!

 

    Czytamy często z obowiązku; ale przede wszystkim i najczęściej – dla przyjemności, dla milszego spędzenia czasu.

   Czytamy wszędzie: w przeznaczonych do tego miejscach (czytelniach bibliotecznych, zaciszach domowych) oraz w miejscach... innych. Środki komunikacji miejskiej czy poczekalnie w instytucjach, kolejki do lekarzy, łazienki domowe, parki i ustronia leśne – wszędzie tam można „wsadzić nos    w książkę”.

 

   Szczęśliwcy, którzy mają czas by usiąść i przeczytać książkę „od deski do deski” należą do zdecydowanej mniejszości. A zatem – musimy czasem lekturę przerwać, by wykonać inne życiowo niezbędne czynności. Rzecz jasna –           w najbliższej sprzyjającej chwili do lektury wrócimy! Tymczasem jednak trzeba zaznaczyć miejsce, gdzie skończyło się czytać.

 

    No właśnie… potrzebna jest nam Nasza Mała Przyjaciółka – Zakładka         do Książki, aby – jak chce „Słownik języka polskiego”  (t. 10, red. W. Doroszewski) – „założyć kartę            w książce”. Teraz już wszystko zależy od naszego charakteru, celu czytania, zainteresowań, stopnia koncentracji i odpowiedzialności za przedmiot zwany książką…

 

    Jeśli czytamy, bo musimy – najpopularniejszą zakładką jest słynna żółta karteczka, pieszczotliwie nazywana „zapamiętałką”. Jej cechą charakterystyczną jest to, że rzadko występuje pojedynczo, jest to zdecydowanie „zakładka stadna”. Tuż po żółtej (lub w innych kolorach) karteczce plasują się zapiski i notatki.

    A jeśli czytamy dla przyjemności?

 

 

 

   Zdyscyplinowany czytelnik przygotowany jest na każdą sytuację i zakładka „właściwa” ląduje na swoim miejscu przeznaczenia by po zakończeniu lektury zostać przeniesiona do następnej książki.

   Pozostali czytelnicy – czyli my, zwykli śmiertelnicy, zabiegani, kradnący niespodziewanie wolną chwilę na przyjemność lektury – ratujemy się, czym kto może. Rozmaitość artefaktów użytych w celu zaznaczenia ostatnio czytanego fragmentu jest przeogromna. Dobrze jeszcze, jeśli po zakończeniu lektury usuniemy „zakładkę” (robimy to bez trudu, jeśli jest dostatecznie duża i nie-płaska). W przypadku „zastępczych zakładek” o gabarytach zbliżonych           do „właściwej” zakładki często dochodzi do pozostawienia ich w książce.

 

    Na wystawie w gablocie II prezentujemy skromny jedynie zestaw możliwości czytelników, którzy nie ulegli fiksacji funkcjonalnej i użyli – a następnie pozostawili w książce – różne obiekty: od dokumentów osobistych, przez korespondencję, fotografie, dokumenty z archiwów prywatnych, banknoty, karty telefoniczne, biblioteczne itp. Do ulubionych zakładek zastępczych należą bilety komunikacji i kartki z życzeniami, a w lekturach urlopowych bilety wstępu     do kin, muzeów, foldery turystyczne i plany miast oraz zasuszone świadectwa plenerowych wypraw.

 

   Często używamy też potencjalnych „śmieci” – ulotek i opakowań od lekarstw, cukierków, czekoladek, wycinków z gazet, przepisów kucharskich, paragonów    i pokwitowań. Popularna grupę „zakładek” zapominanych w książkach z naszej biblioteki są rozmaite karteczki z zapiskami i notatkami (nawiasem mówiąc, nigdy nie wiemy, do jakiej kategorii je zaliczyć: jeszcze Bardzo Ważny Dokument czy już makulatura?).

 

    Paradoksalnie – najrzadziej „zapomina się” zakładek właściwych, których wybór (z kolekcji przyjaciół Biblioteki) prezentujemy w I gablocie. Oprócz profesjonalnych  polecamy uwadze te najsympatyczniejsze, wykonane łapkami naszych milusińskich.

 

    W gablocie III zaaranżowałyśmy także wystawę niegabarytowych „zakładek zastępczych”. Używane są niemal wyłącznie w domowych pieleszach. Trudno wyobrazić sobie studenta/studentkę maszerującego z książką założoną okularami czy tubką kremu do rąk. I choć nie polecamy tego rodzaju „zakładek”, to i tak wszystkie one są lepsze, niż słynne „ośle rogi” czy paczki z kanapkami…

    Ekspozycję będzie można obejrzeć – i ewentualnie odnaleźć zagubione „zakładki” – do końca sierpnia 2015 r.

   Wszystkim czytelnikom  - bez względu na miejsce i pozycję przyjmowaną w trakcie lektury – życzymy w Tygodniu Bibliotek wszelkich radości płynących z obcowania z pasjonującą książką.

Małgorzata Matczak